{"id":364,"date":"2018-04-30T17:01:10","date_gmt":"2018-04-30T17:01:10","guid":{"rendered":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/?page_id=364"},"modified":"2018-05-01T21:19:16","modified_gmt":"2018-05-01T21:19:16","slug":"aniol-z-walizka","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/recenzje-wywiady\/aniol-z-walizka\/","title":{"rendered":"Anio\u0142 z walizk\u0105"},"content":{"rendered":"<h3><strong>O poezji elegijnej Eligiusza Dymowskiego OFM<\/strong><\/h3>\n<h4>I<\/h4>\n<p>Znamienna jest ok\u0142adka do tych wierszy zaprojektowana przez Ma\u0142gorzat\u0119 Marszalik &#8211; Znojek. Na pierwszym planie drabina, maj\u0105ca wyra\u017ane powi\u0105zanie z drabin\u0105 Jakubow\u0105, po kt\u00f3rej wchodzili i schodzili anio\u0142owie we \u015bnie Jakuba. Drabina przystawiona do nieba, do Boga zamarkowanego w tradycyjnym, starotestamentowym ob\u0142oku. Drabina &#8211; bezpo\u015bredni \u0142\u0105cznik tera\u017aniejszo\u015bci z wieczno\u015bci\u0105, symbol transcendencji odrywaj\u0105cej cz\u0142owieka zanurzonego w ziemskiej egzystencji, zanurzonego w mule ziemskich spraw po szyj\u0119. Ale ta drabina jest pusta. Nikt na ni\u0105 nie schodzi i nikt na ni\u0105 nie wchodzi, jak to ma miejsce we \u015bnie biblijnego Jakuba z Ksi\u0119gi Rodzaju (28, 11-17). Obraz anio\u0142\u00f3w wst\u0119puj\u0105cych i zst\u0119puj\u0105cych powtarza si\u0119 tak\u017ce w Ewangelii \u015bw. Jana (J 1, 51). Ma to by\u0107 symbolem \u017cycia ziemskiego Jezusa jako Mesjasza.<br \/>\nDrabina na ok\u0142adce zbioru wierszy o. Eligiusza Dymowskiego nie prezentuje anio\u0142\u00f3w, dotyka wprawdzie bezpo\u015brednio nieba, ale nie Niebo przyci\u0105ga, tylko Ziemia. I to bardzo. Usytuowani u st\u00f3p drabiny trzej m\u0119\u017cczy\u017ani i kobieta swoim zachowaniem manifestuj\u0105 to bardzo mocno: jeden m\u0119\u017cczyzna odwraca si\u0119 od drabiny zdecydowanie, podobnie kobieta. Dw\u00f3ch innych patrzy na drabin\u0119: jeden z bliska, drugi w pewnym oddaleniu. Zanurzeni w mule egzystencji ziemskiej nie maj\u0105 si\u0142y oderwa\u0107 si\u0119 od przyci\u0105gania Ziemi, ale \u015bl\u0105 ku drabinie t\u0119skne spojrzenie. Ten z bliska, w kt\u00f3rym mamy prawo domy\u015bla\u0107 si\u0119 osoby samego autora wierszy, odwr\u00f3cony demostracyjnie od kobiety, wznosi g\u0142ow\u0119 i \u015ble ku drabinie wzrok, w kt\u00f3rym t\u0119sknota za inn\u0105 form\u0105 egzystencji, egzystencji uduchowionej, oczyszczonej ze zmys\u0142owo\u015bci i fascynacji cielesnej przebija wyra\u017anie. T\u0119sknota po\u0142\u0105czona z nadziej\u0105, \u017ce w pewnym momencie ten zryw si\u0119 uda, \u017ce ta t\u0119sknota znajdzie swoje spe\u0142nienie.<br \/>\nSugestywno\u015b\u0107 wymowy tego obrazu uderza niezwykle, wymowa nie mo\u017ce budzi\u0107 w\u0105tpliwo\u015bci. Jest komunikatywna, wyrazista i trafia a\u017c do b\u00f3lu. Doskonale oddaje nastr\u00f3j i melodyk\u0119 zawartych tam wierszy.<br \/>\nZbi\u00f3r wierszy o. Eligiusza Dymowskiego nosi nazw\u0119 \u201eT\u0119sknota do bezimienno\u015bci\u201d, co zn\u00f3w sugeruje pragnienie autora do ukrycia swojej to\u017csamo\u015bci, zakamuflowania swojego prawdziwego \u201eja\u201d, zamaskowania wewn\u0119trznych stan\u00f3w psychiki, zas\u0142oni\u0119cia ich prawdy przed przypadkowym odbiorc\u0105, oboj\u0119tnie ustosunkowanym czytelnikiem. Wtedy te wiersze i chyba taka jest ich w\u0142a\u015bciwa funkcja &#8211; nie by\u0142yby niczym innym jak tylko refleksjami autokonfesji, zabiegiem psychoterapeutycznym, maj\u0105cym osobist\u0105 potrzeb\u0119 wypowiedzi, zak\u0142adaj\u0105cej wewn\u0119trzn\u0105 katharsis duchow\u0105 autora. Trudno bowiem przypu\u015bci\u0107 &#8211; jak to sugeruje w Pos\u0142owiu Marian Kisiel &#8211; \u017ceby literalnie rzecz przyjmuj\u0105c &#8211; tytu\u0142 ten wyra\u017ca\u0142by pragnienie poety do osi\u0105gni\u0119cia anonimatu, zaakceptowania w\u0105tpliwej warto\u015bci \u201esystemu jako\u015bci odpersonalizowanych, zatracenia tego, co indywidualne, swoiste, konkretne, prze\u017cywane z najwy\u017cszym nat\u0119\u017ceniem zmys\u0142\u00f3w i my\u015bli\u201d.<br \/>\nS\u0105dz\u0119, \u017ce tytu\u0142owy wiersz zbioru potwierdza moje stanowisko:<\/p>\n<blockquote><p>Dotykam ziemi<br \/>\na niebo nad g\u0142ow\u0105<br \/>\nupadam<br \/>\npodnosz\u0119 w b\u00f3lu<br \/>\nnici s\u0142abo\u015bci<br \/>\nja<br \/>\nzwany o s o b \u0105<\/p><\/blockquote>\n<p>Zbi\u00f3r \u201eT\u0119sknota do bezimienno\u015bci\u201d zawiera wiersze z trzech tom\u00f3w poetyckich: \u201eW cieniu drzew\u201d (1988); \u201eWo\u0142anie g\u0142\u0119bin\u201d (1990); \u201eKrople nadziei\u201d (1992), a tak\u017ce 23 utwory zatytu\u0142owane og\u00f3lnie \u201eWiersze rozproszone\u201d.<br \/>\nTom \u201eW cieniu drzew\u201d jest pierwszym opublikowanym zbiorkiem poetyckim Eligiusza Dymowskiego. Ju\u017c w tym zbiorze wysuwa si\u0119 na czo\u0142o problematyka cierpienia. Nie jest ona jeszcze tak wyeksponowana, ukazana jaskrawo i wyrazi\u015bcie jak w dalszych zbiorach. Stanowi raczej zapowied\u017a, poetyck\u0105 uwertur\u0119 do \u201egolgoty\u201d ludzkiego serca. Na podstawie zamieszczonych wierszy (a jest ich tylko osiem &#8211; niestety!), trudno wyrokowa\u0107 bezb\u0142\u0119dnie o ca\u0142ej tonacji zbioru.<br \/>\nPostawie cz\u0142owieczej pychy czy wynios\u0142o\u015bci przeciwstawione s\u0105 drzewa, kt\u00f3re prezentuj\u0105 modlitewn\u0105 pokor\u0119 w ciszy i milczeniu. Milczenie po\u0142\u0105czone jest z l\u0119kiem. Autor w ten spos\u00f3b zdaje si\u0119 zaznacza\u0107, \u017ce ortodoksyjny stosunek do Boga musi by\u0107 oparty na strachu. B\u00f3g &#8211; to Tajemnica, co budzi zachwyt i wyzwala dr\u017cenie (Misterium tremendum i fascinans). Dlatego:<\/p>\n<blockquote><p>drzewa:<br \/>\nmilcz\u0105<br \/>\njakby ba\u0142y si\u0119 s\u0142\u00f3w<br \/>\ns\u0142ycha\u0107 jak oddychaj\u0105 l\u0119kliwym dr\u017ceniem li\u015bci<br \/>\n(W mroku ciszy)<\/p><\/blockquote>\n<p>Temat modlitwy pojawia si\u0119 jeszcze kilkakrotnie. Tym razem jest to modlitwa cz\u0142owieka, nie wolna od \u015bwiadomo\u015bci cierpienia. Trzeba powiedzie\u0107 mocniej: to cierpienie wywo\u0142uje podmiot modl\u0105cy si\u0119, kt\u00f3ry w modlitewne prze\u017cycie wpisuje prawie \u201emasochistyczn\u0105\u201d t\u0119sknot\u0119:<\/p>\n<blockquote><p>niechaj ognia \u017carem pali je Twa r\u0119ka<br \/>\n(Modlitwa)<br \/>\nukrzy\u017cuj mnie &#8211; prosz\u0119<br \/>\n(Modlitwa artysty)<\/p><\/blockquote>\n<p>Nawet percepcja sztuki, kontemplacja pi\u0119knej muzyki, \u0142\u0105czy si\u0119 w zachwycie b\u00f3lem. Uczucie szcz\u0119\u015bcia musi przekre\u015bla\u0107 ostra linia cierpienia.<\/p>\n<blockquote><p>I uniesiony w swym serca zachwycie<br \/>\nJakoby\u015b krzy\u017c sw\u00f3j wystawi\u0142 na wieki<br \/>\n(S\u0142uchaj\u0105c Musorgskiego)<\/p><\/blockquote>\n<p>Znamienne jest r\u00f3wnie\u017c motto na pocz\u0105tku zbioru. Autork\u0105 jego jest s\u0142ynna Emily Dickinson (1830-1886), kt\u00f3ra w lapidarnych epigramatach podejmuje motywy cierpienia i \u015bmierci. Jej tw\u00f3rczo\u015b\u0107, manifestuj\u0105ca tony eschatologiczne w nurcie transcendentnej orientacji, bliska jest z pewno\u015bci\u0105 autorowi tomiku \u201eW cieniu drzew\u201d.<br \/>\nMotto to brzmi:<\/p>\n<blockquote><p>Dowiem si\u0119 w ko\u0144cu dlaczego &#8211; u kresu<br \/>\nCzasu, gdy sko\u0144cz\u0119 ju\u017c pyta\u0107, dlaczego:<br \/>\nChrystus wyja\u015bni wtedy ka\u017cd\u0105 z udr\u0119k<br \/>\nW \u015bwietlistej klasie, kt\u00f3r\u0105 b\u0119dzie niebo.<\/p><\/blockquote>\n<p>Motywem g\u0142\u00f3wnym, cho\u0107 ukrytym, dla obojga autor\u00f3w, staje si\u0119 nadzieja. Ona jedyna jest predystynowana do wyja\u015bnienia alogicznych i absurdalnych wydarze\u0144, kt\u00f3re niesie z sob\u0105 codzienny trud \u017cycia.<br \/>\nNadzieja r\u00f3wnie\u017c staje si\u0119 dominant\u0105 w drugim zbiorze poezji E. Dymowskiego \u201eWo\u0142anie g\u0142\u0119bin\u201d. Nadzieja ta niekiedy przybiera kszta\u0142t marze\u0144 dzieci\u0119cych, kt\u00f3re personifikuje posta\u0107 Anio\u0142a Str\u00f3\u017ca. Marzenia dzieci\u0119ce, ufne, pe\u0142ne wiary naiwnej, skrzy\u017cowane s\u0105 z t\u0119sknota serca szukaj\u0105cego Boga. W sytuacji zw\u0105tpienia, zagubienia, pomieszania poj\u0119\u0107, w rozpaczy i w ciemno\u015bci szukania, ta ma\u0142a wiara dziecinna wychodzi naprzeciw, ona pomaga przezwyci\u0119\u017cy\u0107 mrok nocy dojrza\u0142ego umys\u0142u, oswoi\u0107 i znieczuli\u0107 b\u00f3l i wype\u0142ni\u0107 sob\u0105 \u015bwiadomo\u015b\u0107 pustki. Przypomina to bardzo fideistyczn\u0105 postaw\u0119 wiary ks. Jana Twardowskiego, kt\u00f3ry zdumionemu atei\u015bcie o\u015bwiadcza: \u201eJa ksi\u0105dz &#8211; wierz\u0119 jak dziecko\u201d (Nie przyszed\u0142em pana nawraca\u0107). O. Eligiusz Dymowski, kt\u00f3ry szuka Boga \u201ew zagubionych d\u0142oniach ma\u0142ych ludzi i w wierszach wykl\u0119tych poet\u00f3w\u201d dziwi si\u0119, kiedy pod jego okno \u201eprzychodzi ci\u0105gle Anio\u0142 Str\u00f3\u017c\u201d.<br \/>\nApologia postawy dziecka wobec niepoj\u0119tych tajemnic i przepastnych g\u0142\u0119bin \u017cycia, fascynuj\u0105cych zmys\u0142y, niedocieczonych rozumem, wydaje si\u0119 by\u0107 jedyn\u0105 szans\u0105 i sposobem wyj\u015bcia z psychicznych opresji. Prostota tej postawy jest \u201ebram\u0105 do raju\u201d, nawet zakorzeniona w poezji upodabnia si\u0119 do \u201eu\u015bmiechu dotkni\u0119tego mi\u0142o\u015bci\u0105\u201d.<br \/>\nW tej sytuacji psychicznej, bohater liryczny wierszy E. Dymowskiego jest bardzo blisko nastawienia Ewangelii \u015bw. Mateusza, w kt\u00f3rej Jezus stwierdza, \u017ce \u201eje\u017celi nie staniecie si\u0119 jak dzieci, nie wejdziecie do kr\u00f3lestwa niebieskiego\u201d (18, 3-4).<br \/>\nTo prawda dzieci\u0119cej postawy zderza si\u0119 z prawd\u0105 doros\u0142ego cz\u0142owieka, kt\u00f3ra zadaje cierpienie: \u201eprawda, cho\u0107 boli &#8211; pozostaje prawd\u0105\u201d (Wszystko jest cieniem). Jedynym zatem sposobem wyj\u015bcia jest zawsze ufno\u015b\u0107 dziecka:<\/p>\n<blockquote><p>to nic, \u017ce boli serce<br \/>\nto nic, \u017ce \u0142zy<br \/>\nzawsze by\u0107 sob\u0105<br \/>\ni tak jak dziecko niewinne<br \/>\nz a u f a \u0107<br \/>\n(Zaufa\u0107)<\/p><\/blockquote>\n<p>Jednak marzenia dziecinne, kt\u00f3re zdawa\u0142o si\u0119 &#8211; tak skutecznym by\u0142y pancerzem i tarcz\u0105 przeciw zw\u0105tpieniu i l\u0119kom dojrza\u0142ym, musz\u0105 ust\u0105pi\u0107 \u017cyciu doros\u0142emu, kt\u00f3re wyra\u017ca\u0107 si\u0119 ma wieczn\u0105 tu\u0142aczk\u0105 szukania siebie i swego miejsca w doczesnej egzystencji. Ten wiersz zapowiada now\u0105 postaw\u0119 bohatera lirycznego: przyj\u0119cie kondycji wiecznego tu\u0142acza:<\/p>\n<blockquote><p>i na wieczn\u0105 tu\u0142aczk\u0119 wyruszy\u0107 w nieznane<br \/>\nzostawiaj\u0105c za sob\u0105 plik marze\u0144 dziecinnych<br \/>\n(Z rozmy\u015blania o \u017cyciu)<\/p><\/blockquote>\n<p>Kierunek tej tu\u0142aczki wyznacza Nadzieja, ta sama, kt\u00f3r\u0105 opisywa\u0142a Emily Dickinson, otwieraj\u0105ca obszerny wyb\u00f3r wierszy poety. Nadzieja zanurzona w egzystencji doczesnej, ale wybiegaj\u0105ca daleko w przysz\u0142o\u015b\u0107, w czas eschatologii, mierzony wieczno\u015bci\u0105 i w tym wymiarze szukaj\u0105ca wyja\u015bnienia wszystkich spraw, zas\u0142oni\u0119tych woalem tajemnicy w doczesnym tu i teraz cz\u0142owieczego losu.<\/p>\n<blockquote><p>I ty<br \/>\nzab\u0142\u0105kany w\u0119drowcze<br \/>\nz przemoczon\u0105 do suchej nitki wiar\u0105<br \/>\nz podartym plecakiem<br \/>\nw kt\u00f3rym d\u017awigasz tylko nadziej\u0119<br \/>\n(Zamy\u015blenia g\u00f3rskie)<\/p><\/blockquote>\n<p>I dalej, tak jak w innym wierszu:<\/p>\n<blockquote><p>moja egzystencja<br \/>\nto systematyczny<br \/>\nbieg czasu<br \/>\nku Nadziei<br \/>\n(Istnienie)<\/p><\/blockquote>\n<p>Jednak\u017ce, ta postawa w\u0119drowca przez \u017cycie, nie broni przed cierpieniem. Wr\u0119cz przeciwnie: wyzwala coraz pe\u0142niejsz\u0105 jego \u015bwiadomo\u015b\u0107: \u201em\u00f3j krzy\u017c ma d\u0142ugie ramiona\u201d. \u015awiadomo\u015bci cierpienia towarzyszy obecno\u015b\u0107 \u015bmierci. Eligiusz Dymowski personifikuje jej obraz ukazuj\u0105c \u201eblad\u0105 staruszk\u0119, stoj\u0105c\u0105 samotn\u0105 za oknem i dygoc\u0105c\u0105 z zimna\u201d. Takie uj\u0119cie odziera \u015bmier\u0107 z tradycyjnie ukazywanego majestatu grozy, odbiera jej kr\u00f3lewskie ber\u0142o wszechw\u0142adnej pot\u0119gi, prezentuje jej krucho\u015b\u0107 i s\u0142abo\u015b\u0107, budz\u0105ce jedynie lito\u015b\u0107 i wsp\u00f3\u0142czucie.<br \/>\n\u015amier\u0107, wprawdzie niewyeksponowana, znajduje wielokrotn\u0105 realizacj\u0119 w wierszach po\u015bwi\u0119conych zmar\u0142ej matce, siostrze, poetom przekl\u0119tym, ofiarom m\u0119cze\u0144stwa w Katyniu, bohaterom polskiego Grudnia 1970 roku.<br \/>\nWiersz \u201eNa bia\u0142ych d\u0142oniach\u201d dziwnie (i szcz\u0119\u015bliwie) odbiega od og\u00f3lnej tonacji b\u00f3lu i rozterki wewn\u0119trznej. Jest wyrazem spokojnej, kap\u0142a\u0144skiej wiary, manifestacj\u0105 niew\u0105tpliwie prawd\u0119 o istocie Eucharystii.<br \/>\nW wierszu \u201eMuza\u201d poeta zdaje si\u0119 wyra\u017ca\u0107 swoje zak\u0142opotanie z powodu zainteresowa\u0144 poetyckich. Uwa\u017ca, \u017ce tego typu \u201e\u015bwieckie zaj\u0119cie\u201d nie przystoi zakonnikowi franciszka\u0144skiemu.<\/p>\n<blockquote><p>Poezja jak nitka<br \/>\nu podartej koszuli<br \/>\nzapl\u0105ta\u0142a si\u0119<br \/>\nw kieszeni mojego habitu<\/p><\/blockquote>\n<p>Znamienne, \u017ce w wierszu \u201eArs poetica\u201d E. Dymowski por\u00f3wnuje podobnie poezj\u0119 z nitk\u0105:<\/p>\n<blockquote><p>wiersz najpierw rodzi si\u0119 w sercu<br \/>\npotem przekszta\u0142ca si\u0119 w my\u015bl<br \/>\nz kt\u00f3rej snuje si\u0119<br \/>\natramentow\u0105 nitk\u0105<\/p><\/blockquote>\n<p>Poeta nie przecenia swoich mo\u017cliwo\u015bci artystycznych, ma pe\u0142n\u0105 \u015bwiadomo\u015b\u0107 ich wt\u00f3rnej racji, funkcji psychoterapeutycznej dla wyra\u017cenia swego wn\u0119trza. Wiersz \u201eBiblio \u015awi\u0119ta\u201d, zamykaj\u0105ca wyb\u00f3r wierszy z tomu \u201eWo\u0142anie g\u0142\u0119bin\u201d, litanijnymi wersetami bardzo przypomina nam hymn na cze\u015b\u0107 Biblii Romana Brandstaettera:<\/p>\n<blockquote><p>Biblio \u015awi\u0119ta<br \/>\nSiostro moich natchnie\u0144<br \/>\nPiastunko my\u015bli<br \/>\nCzarodziejko stworze\u0144<br \/>\nJakimi s\u0142owami<br \/>\nmam dzi\u015b nazwa\u0107 Ciebie<\/p><\/blockquote>\n<p>Zn\u00f3w do g\u0142osu dochodzi naiwna, ufna wiara dziecka, przyjmuj\u0105ca literalnie i bez zastrze\u017ce\u0144 ka\u017cd\u0105 liter\u0119 Ksi\u0119gi Objawienia.<br \/>\nTytu\u0142 kolejnego zbioru wierszy E. Dymowskiego \u201eKrople nadziei\u201d sugeruje wyra\u017anie podniesienie minorowej tonacji utwor\u00f3w o stopie\u0144 wy\u017cej, zapowiada nuty konsolacji. Jednak\u017ce bli\u017csze przyjrzenie si\u0119 zawartym w tomie utworom nie bardzo mo\u017ce potwierdza\u0107 te sugestie.<\/p>\n<blockquote><p>Rozda\u0142em wszystkie rzeczy<br \/>\nalbo raczej<br \/>\nwyrzek\u0142em si\u0119 ich<br \/>\naby kontemplowa\u0107 niebo<br \/>\nboj\u0119 si\u0119 tylko my\u015bli<br \/>\nkt\u00f3re<br \/>\nzatrzyma\u0142em dla siebie<br \/>\n(Z rozmy\u015blania)<\/p><\/blockquote>\n<p>Percypujemy w tym utworze, otwieraj\u0105cym wyb\u00f3r wierszy, wyra\u017anie dwie postawy bohatera lirycznego: jedn\u0105 &#8211; zewn\u0119trzn\u0105, manifestuj\u0105c\u0105 publicznie pe\u0142n\u0105 ascez\u0119, ofiarno\u015b\u0107 i wyrzeczenie &#8211; ortodoksyjn\u0105 postaw\u0119 zakonnika, drug\u0105 &#8211; bolesn\u0105 prawd\u0119 swego wn\u0119trza, kamufluj\u0105c\u0105 rzeczywisty obraz cz\u0142owieczy, a tym samym demaskuj\u0105c\u0105 kszta\u0142t tej pierwszej, oskar\u017caj\u0105c\u0105 j\u0105 (w podtek\u015bcie) o fa\u0142sz i nieszczero\u015b\u0107.<br \/>\nTutaj znajduj\u0119 tytu\u0142owy wiersz ca\u0142ego zbioru \u201eT\u0119sknota do bezimienno\u015bci\u201d. Utw\u00f3r ten zasygnalizowa\u0142em ju\u017c przy analizie obrazu na ok\u0142adce. Teraz pragn\u0119 spojrze\u0107 na niego raz jeszcze w kontek\u015bcie polemiki z autorem Pos\u0142owia Marianem Kisielem, kt\u00f3ry uwa\u017ca, \u017ce \u201ewiersz przywo\u0142uje obraz upadaj\u0105cego pod krzy\u017cem Chrystusa\u201d. Ba\u0142bym si\u0119 takiego stwierdzenia, uwa\u017cam je za zbyt \u015bmia\u0142e, za ma\u0142o uwiarygodnione. Zreszt\u0105 Marian Kisiel ma \u015bwiadomo\u015b\u0107 pochopno\u015bci swego s\u0105du, skoro w tym samym zdaniu konkluduje, \u017ce ten wiersz przywo\u0142uj\u0105cy obraz upadaj\u0105cego pod krzy\u017cem Chrystusa \u201enie chce by\u0107 wy\u0142\u0105cznie ilustracj\u0105 tego obrazu\u201d.<br \/>\nOsobi\u015bcie jestem bardzo daleki od pr\u00f3by takich por\u00f3wna\u0144. Dla mnie bohater liryczny \u201eT\u0119sknoty do bezimienno\u015bci\u201d ukazuje wy\u0142\u0105cznie upadek i s\u0142abo\u015b\u0107 cz\u0142owiecz\u0105, zwi\u0105zan\u0105 z \u201edotykiem ziemi\u201d, kt\u00f3ra przyci\u0105ga bardzo mocno, zanurza w mule egzystencji i nie pozwala mu \u0142atwo si\u0119 z niego wyzwoli\u0107, cho\u0107 ma \u201eniebo nad g\u0142ow\u0105\u201d. Mo\u017cemy w tym przypadku m\u00f3wi\u0107 r\u00f3wnie\u017c o dw\u00f3ch postawach, o dychotomii uczu\u0107 i dozna\u0144: jedn\u0105 postaw\u0119 nazwa\u0142bym geocentryczn\u0105, zwi\u0105zan\u0105 ze zmys\u0142owo-materialn\u0105 stron\u0105 fascynacji \u017cycia, ta zdaje si\u0119 dominuje nad s\u0142abo\u015bci\u0105 natury cz\u0142owieczej; drug\u0105 &#8211; transcendentn\u0105, zamarkowan\u0105 zaledwie pragnieniem i t\u0119sknot\u0105, usi\u0142uj\u0105c\u0105 wydoby\u0107 si\u0119 z przemo\u017cnej w\u0142adzy tej pierwszej. Sygnalizuj\u0105c urywanymi elipsami, odpryskami refleksji niby kilkoma kreskami, E. Dymowski maluje sw\u00f3j rzeczywisty autoportret, a mo\u017ce tak\u017ce portret w\u0142a\u015bciwy ka\u017cdemu cz\u0142owiekowi. By\u0142oby to zgodne z konkluzj\u0105 \u015bw. Paw\u0142a w Li\u015bcie do Rzymian: \u201eJestem bowiem \u015bwiadom, \u017ce we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro: bo \u0142atwo przychodzi mi chcie\u0107 tego, co dobre, ale wykona\u0107 \u2013 nie\u201d (7,18).<br \/>\nTakie utwory jak \u201ePsalm niepewno\u015bci\u201d, \u201eAutentyczno\u015b\u0107\u201d, \u201ePrzemiany\u201d, podejmuj\u0105ce i manifestuj\u0105ce ton cierpienia i l\u0119ku przed samym sob\u0105 (mo\u017ce przed prawd\u0105 o sobie), postuluj\u0105c konieczno\u015b\u0107 dekamuflacji i odk\u0142amania, odrzucenia pozor\u00f3w, zdj\u0119cia masek wyra\u017caj\u0105 nadziej\u0119, \u017ce \u201edopiero po drugiej stronie\u201d znajd\u0105 pe\u0142ne zrozumienie \u017cycia. A zatem autor tych refleksji milcz\u0105co zak\u0142ada, \u017ce \u017cycie w doczesnej egzystencji nie da si\u0119 logicznie wyt\u0142umaczy\u0107, \u017ce stanowi wielk\u0105 (nieraz absurdaln\u0105) niewiadom\u0105, irracjonalne \u201eiks\u201d, kt\u00f3rego warto\u015b\u0107 i wielko\u015b\u0107 objawi\u0105 si\u0119 dopiero w wymiarze transcendentnym, tj. po \u015bmierci. Ta nadzieja, przebijaj\u0105ca przez pow\u0142ok\u0119 wszystkich niemal wierszy z wi\u0119ksz\u0105 lub mniejsz\u0105 si\u0142\u0105, utrzymuje podmiot liryczny jak na chybotliwej linie nad przepa\u015bci\u0105 ostatecznego zw\u0105tpienia i rozpaczy, utrzymuje przed tragicznym skokiem w t\u0119 przepa\u015b\u0107.<\/p>\n<blockquote><p>Pod t\u0105 skorup\u0105<br \/>\njest serce<br \/>\nmodlitw\u0105 zakl\u0119te<br \/>\nco czeka cicho<br \/>\nna zmartwychwstanie<\/p><\/blockquote>\n<p>W \u201eRozmowie ze \u015bw. Franciszkiem\u201d, ziemia zostaje nazwana \u201ePlanet\u0105 rozpaczy\u201d, a w \u201eRozmowie z Bogiem\u201d wybucha skarga na \u201eb\u00f3l samotno\u015bci\u201d, skarga po\u0142\u0105czona z pro\u015bb\u0105 o \u201et\u0119cz\u0119 nadziei\u201d.<br \/>\n\u015awiadomo\u015b\u0107 doskwieraj\u0105cej dotkliwie samotno\u015bci, poczucie zagubienia, towarzyszy poecie r\u00f3wnie\u017c w \u201eWierszach rozproszonych\u201d, zamykaj\u0105cych ca\u0142o\u015b\u0107 tomu \u201eT\u0119sknota do bezimienno\u015bci\u201d:<\/p>\n<blockquote><p>id\u0119 pust\u0105 drog\u0105 sam<br \/>\nzagubiony niemy cie\u0144<br \/>\n&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.<br \/>\nPod stopami czuj\u0119 \u017ce,<br \/>\nMocny grunt zapada si\u0119<br \/>\n(Piosenka o zagubionym cz\u0142owieku)<\/p><\/blockquote>\n<p>Samotny w\u0119drowiec zapada si\u0119 w mu\u0142 ziemskiej egzystencji, przera\u017cenie go ogarnia, gdy niebo nad g\u0142ow\u0105 znika z oczu:<\/p>\n<blockquote><p>jak\u017ce ci\u0119\u017cko i jak\u017ce okropnie<br \/>\ngdy nad g\u0142ow\u0105 wygasa gwiazda<\/p><\/blockquote>\n<p>W wierszu \u201eSpowied\u017a\u201d poeta daje szczerze wyraz swojej autokonfesji. M\u00f3wi wprost o odwadze decyzji dotycz\u0105cej wyboru \u017cycia duchowego:<\/p>\n<blockquote><p>Odwa\u017cy\u0142em si\u0119 przyj\u0105\u0107 t\u0119 Mi\u0142o\u015b\u0107<br \/>\nrozerwa\u0142a serce<br \/>\n&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.<br \/>\nlecz dziwne drgania podpowiadaj\u0105 szeptem<br \/>\n\u017ce warto<\/p><\/blockquote>\n<p>Ta decyzja zdaje si\u0119 nie by\u0142a wynikiem racjonalnego przemy\u015blenia, by\u0142a raczej przejawem intuicji, ale intuicji trafnej, sprawdzonej przez \u017cycie, cho\u0107 przyjmuj\u0105cej na siebie wielkie ryzyko, stawiaj\u0105cej poet\u0119 w sytuacji ustawicznej walki o kszta\u0142t samego siebie. Przyj\u0119cie motta H. Ibsena o powo\u0142aniu, nazywaj\u0105cego go \u201enieodwracalnym potokiem\u201d, zak\u0142ada nut\u0119 tragicznego determinizmu.<br \/>\nW wierszu \u201eTrzy cnoty\u201d poeta zdaje si\u0119 p\u00f3\u0142\u015bwiadomie polemizowa\u0107 ze \u015bw. Paw\u0142em, kt\u00f3ry w swoim s\u0142ynnym hymnie o mi\u0142o\u015bci m\u00f3wi, \u017ce ze wszystkich trzech cn\u00f3t teologicznych \u201enajwi\u0119ksza jest mi\u0142o\u015b\u0107\u201d (Kor 13,13). Eligiusz Dymowski przeciwstawia mi\u0142o\u015bci nadziej\u0119 i jej wyznacza rol\u0119 determinuj\u0105c\u0105:<\/p>\n<blockquote><p>Bo czy ci\u0119 mo\u017ce zbawi\u0107 Mi\u0142o\u015b\u0107,<br \/>\nJe\u015bli w niej Wiara nie istnieje?<br \/>\nDopiero razem po\u0142\u0105czone<br \/>\nW spokoju ducha tchn\u0105 Nadziej\u0119.<\/p><\/blockquote>\n<p>Ta nadzieja ka\u017ce w \u201eDniu Apokalipsy\u201d widzie\u0107 powszechne pojednanie i katharsis og\u00f3ln\u0105 ludzko\u015bci:<\/p>\n<blockquote><p>Kiedy\u015b pomrzemy wszyscy<br \/>\ni b\u0119dzie \u015bwi\u0119to<br \/>\nwoda i ogie\u0144 podadz\u0105 d\u0142onie<\/p>\n<p>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.<br \/>\nwstaniemy inni<br \/>\npromienni czy\u015bci<\/p><\/blockquote>\n<p>W \u201eOstatnim \u017cyczeniu\u201d poczucie zwi\u0105zk\u00f3w z ziemi\u0105, fascynacja \u017cyciem, nie dadz\u0105 si\u0119 ukry\u0107, owszem -wr\u0119cz przeciwnie &#8211; one w\u0142a\u015bnie wysuwaj\u0105 si\u0119 na pierwszy plan. Zanurzenie w mule egzystencji doczesnej jest trwa\u0142ym procesem, wyrwanie si\u0119 z niego nie mo\u017ce odby\u0107 si\u0119 bez b\u00f3lu. W ten spos\u00f3b jest tu potwierdzona prawda o tragicznym rozdarciu natury ludzkiej w momencie \u015bmierci. Podmiot liryczny przyjmuje t\u0119 prawd\u0119 bez buntu, nie okazuje rozpaczy, jedynie \u017cal sentymentalny objawia si\u0119 jako znak nieuniknionego po\u017cegnania na zawsze:<\/p>\n<blockquote><p>A je\u015bli kiedy\u015b b\u0119d\u0119 musia\u0142<br \/>\nna drug\u0105 stron\u0119 p\u0142yn\u0105\u0107 rzeki<br \/>\npozw\u00f3l mi jeszcze raz ostatni<br \/>\n\u0142z\u0119 gorzk\u0105 zabra\u0107 spod powieki<\/p><\/blockquote>\n<p>Zauwa\u017cmy: \u015bmier\u0107 jest tu ukazana jako rzeka, kt\u00f3rego drugi brzeg symbolizuje krain\u0119 pozagrobow\u0105, krain\u0119 wieczno\u015bci. Ten obraz przypomina mitologiczn\u0105 krain\u0119 greckiego Hadesu z podziemnymi rzekami, oddzielaj\u0105cymi od \u015bwiata \u017cywych Acheronem i Styksem, przez kt\u00f3r\u0105 przewozi\u0142 zmar\u0142ych na drugi brzeg ponury Charon.<\/p>\n<h4>II<\/h4>\n<p>Ten anio\u0142 nie jest proweniencji niebieskiej. Zamiast skrzyde\u0142 i ptasiego puchu ma sk\u00f3r\u0119 i mi\u0119so. Jest ubrany w cia\u0142o. W cia\u0142o i krew. W cia\u0142o \u017cywego, czuj\u0105cego cz\u0142owieka. Jest z ziemi, nie z nieba. Jego nieod\u0142\u0105czny rekwizyt &#8211; to walizka &#8211; symbol ustawicznej zmiany, ci\u0105g\u0142ych poszukiwa\u0144, szukania nowego miejsca albo szukania samego siebie. Ten anio\u0142 z ziemi, nie z nieba jest sentymentalny. Cz\u0119sto p\u0142acze. Nad \u015bwiatem, nad lud\u017ami i nad sob\u0105. Chyba nad sob\u0105 najcz\u0119\u015bciej.<br \/>\nTakie refleksje nasun\u0119\u0142y mi si\u0119 po lekturze kolejnego tomiku o. Eligiusza Dymowskiego \u201eCierpienie anio\u0142a\u201d (Rzym 1995). Poeta przedstawia sob\u0105 oryginaln\u0105 indywidualno\u015b\u0107 tw\u00f3rcz\u0105. Jest osob\u0105 duchown\u0105, zakonnikiem, ksi\u0119dzem, franciszkaninem, pe\u0142ni\u0105cym wysoki urz\u0105d rektora (bodaj najm\u0142odszym w Polsce!) Wy\u017cszego Seminarium Duchownego Franciszkan\u00f3w w Krakowie. Po\u0142\u0105czenie tych dw\u00f3ch tak r\u00f3\u017cnych postaw: kierownika uczelni duchownej i poety mo\u017ce wydawa\u0107 si\u0119 nieco dziwne i nietypowe. W przypadku jednak Eligiusza Dymowskiego nabiera szczeg\u00f3lnego, atrakcyjnego waloru. Uniezwykla t\u0119 posta\u0107. Po\u0142\u0105czenie obu r\u00f3l zupe\u0142nie odmiennej natury wy\u0142amuje si\u0119 ze schematu, wpisuje rektora WSD i poet\u0119 jednocze\u015bnie w kategori\u0119 osobowo\u015bci oryginalnych, wra\u017cliwych, potrafi\u0105cych po franciszka\u0144sku czu\u0107 i wsp\u00f3\u0142tworzy\u0107 urod\u0119 tego \u015bwiata.<br \/>\nCiekawe skojarzenie budzi ok\u0142adka zbiorku \u201eCierpienie anio\u0142a\u201d. Jest to fragment \u201eSzko\u0142y ate\u0144skiej\u201d Rafaela w stanzach watyka\u0144skich, prezentuj\u0105cy jedynie osob\u0119 Micha\u0142a Anio\u0142a Buonarottiego, wspartego na wielkim kufrze podr\u00f3\u017cnym. Projekt graficzny pomys\u0142u Kajetana Dzienisza znajduje usprawiedliwienie przez podw\u00f3jne imi\u0119 Micha\u0142 Anio\u0142, kt\u00f3ry mimo posiadanego tytu\u0142u \u201eanio\u0142a\u201d r\u00f3wnie\u017c by\u0142 tylko cierpi\u0105cym cz\u0142owiekiem i artyst\u0105, tak\u017ce pisz\u0105cym wiersze.<br \/>\nZbi\u00f3r otwiera wspomnienie \u201eZ list\u00f3w do Nieznajomej, albo monolog o sztuce\u201d. Z kr\u00f3tkiej relacji (pisanej poprawn\u0105 poetyck\u0105 proz\u0105) dowiadujemy si\u0119 o ma\u0142o znacz\u0105cym (rzekomo) incydencie zwi\u0105zanym z \u201eKwiatami z\u0142a\u201d Ch. Beaudelaire&#8217;a: o pro\u015bbie przek\u0142adu skierowanego do poety. W finale utrwalona zosta\u0142a \u015bwiadomo\u015b\u0107 samotno\u015bci.<br \/>\nTa \u015bwiadomo\u015b\u0107 (obok \u015bwiadomo\u015bci smutku i cierpienia) b\u0119dzie nam stale towarzyszy\u0107 przy lekturze tego zbioru wierszy. Utwory w nim zawarte cechuje tonacja zdecydowanie minorowa, wyakcentowuj\u0105ca nastr\u00f3j rezygnacji i smutnego przeznaczenia. Znamienne, nie ma w nich protestu przeciw przyj\u0119tej kondycji duchowej, nie p\u0142onie bunt, nie d\u0142awi gard\u0142a rozpacz. Podmiot liryczny przyjmuje swoj\u0105 rzeczywisto\u015b\u0107 osoby duchownej jako co\u015b naturalnego, przyj\u0119tego z g\u00f3ry nakre\u015blonym wyrokiem, godzi si\u0119 z tym wszystkim, co go otacza i na co zostaje skazany i czego zostaje pozbawiony, ale niew\u0105tpliwie nie potrafi ukry\u0107 przed sob\u0105 i wyra\u017ca to w szczerych wierszach, \u017ce ta rezygnacja wiele go kosztuje, \u017ce p\u0142aci wysok\u0105 cen\u0119 za pogodzenie si\u0119 ze swoim losem. W tytu\u0142owym wierszu zbiorku cofa si\u0119 w przesz\u0142o\u015b\u0107, pogr\u0105\u017ca si\u0119 w retrospekcj\u0119, jakby stamt\u0105d oczekiwa\u0142 pocieszenia i si\u0142y na dalsz\u0105 w\u0119dr\u00f3wk\u0119 \u017cycia:<br \/>\nCzym jest wspomnienie?<br \/>\n\u0142za, co ukradkiem liczy czas miniony<br \/>\nW\u0119dr\u00f3wka, kt\u00f3rej wizj\u0119 przedstawia\u0142 ju\u017c poeta w \u201eWo\u0142aniu g\u0142\u0119bin\u201d, kiedy bra\u0142 rozbrat z \u201eplikiem marze\u0144 dziecinnych\u201d, staje si\u0119 teraz nie tylko o\u015brodkiem jego zainteresowa\u0144, przyjmuje dominuj\u0105c\u0105 funkcj\u0119 jego egzystencji doczesnej.<\/p>\n<blockquote><p>Znowu wyjedziesz na kilka lat<br \/>\nzatrzaskuj\u0105c drzwi<br \/>\n(Anio\u0142 z walizk\u0105)<br \/>\nbo je\u015bli \u017cycie musi by\u0107 w\u0119dr\u00f3wk\u0105<br \/>\n(Pielgrzym)<\/p>\n<p>odchodz\u0119&#8230;<br \/>\nmoje \u017cycie zwi\u0105zane cierpieniem<br \/>\nwspomn\u0105<br \/>\nkiedy b\u0119d\u0119 anio\u0142em<\/p><\/blockquote>\n<p>Jako motto tych wierszy autor przyj\u0105\u0142 passus z Ksi\u0119gi Rodzaju o wyj\u015bciu Abrama z Ziemi Ur (12,1). W\u0119dr\u00f3wka Abrama z Charanu do Kanaanu symbolizuje kondycj\u0119 ka\u017cdego cz\u0142owieka na ziemi, mo\u017ce by\u0107 z pewno\u015bci\u0105 uznana za wyk\u0142adni\u0119 ludzkiego losu: wszyscy jeste\u015bmy wszak\u017ce w\u0119drowcami i pielgrzymami przez ja\u0142ow\u0105 pustyni\u0119 \u017cycia do kresu, kt\u00f3ry w ostatecznym rachunku stanowi niepoj\u0119t\u0105 tajemnic\u0119. Eligiusz Dymowski przyjmuje t\u0119 wyk\u0142adni\u0119, podkre\u015blaj\u0105c swoj\u0105 poezj\u0105 szczeg\u00f3lny aspekt tej w\u0119dr\u00f3wki: cierpienie. Cierpienie i samotno\u015b\u0107 &#8211; to g\u0142\u00f3wne motywy tej tw\u00f3rczo\u015bci, kt\u00f3ra w poprzednich zbiorkach wykazywa\u0142a je nie\u015bmia\u0142o, w \u201eCierpieniu anio\u0142a\u201d wyeksponowa\u0142a w pe\u0142ni. Cierpienie i samotno\u015b\u0107, uczucie pustki, pr\u00f3\u017cni serdecznej, kt\u00f3rej nic nie mo\u017ce zaspokoi\u0107, wspomnienie przesz\u0142o\u015bci minionej wyzwala \u017cal, wyciska \u0142zy. Najwyra\u017aniej i najwymowniej ukazuje to wiersz pod znamiennym tytu\u0142em \u201eWenus odrzucona\u201d. Ju\u017c sam tytu\u0142 w\u0142a\u015bciwie m\u00f3wi wszystko. Opowiada o jakim\u015b dramacie m\u0142odego serca, o odepchni\u0119ciu czyjego\u015b uczucia, o przekre\u015bleniu czyje\u015b mi\u0142o\u015bci:<\/p>\n<blockquote><p>Jeszcze ukradkiem<br \/>\n\u0142za we w\u0142osach<br \/>\njak smuga cienia zapl\u0105tana<br \/>\n\u0142za? Sk\u0105d\u017ce ona?<br \/>\nJu\u017c nie powr\u00f3ci<br \/>\n(bo i po co?)<br \/>\n\u017cadnym wspomnieniem<\/p><\/blockquote>\n<p>Poeta wspomina, ale kiedy wspomnienie za bardzo roz\u017cali my\u015bli, nakazuje sobie wyciszenie tych wspomnie\u0144. Jednak\u017ce na samym dnie \u015bwiadomo\u015bci, jak osad na dnie kielicha, pozostaje \u017cal niczym niest\u0142umiony; \u017cal, kt\u00f3ry rodzi pytanie:<\/p>\n<blockquote><p>tylko dlaczego mi\u0142o\u015b\u0107<br \/>\nmusi by\u0107 milczeniem<\/p><\/blockquote>\n<p>W\u015bcibski badacz wierszy, wype\u0142niaj\u0105cy ten zbi\u00f3r, m\u00f3g\u0142by doszuka\u0107 si\u0119 wi\u0119cej takich aluzji, kt\u00f3rych abstrakcyjny kruszec retrospekcji mo\u017cna by by\u0142o przemieni\u0107 na jednobrzmi\u0105cy metal uczucia adresowanego do konkretnej osoby, w wi\u0119kszo\u015bci przypadk\u00f3w &#8211; do kobiety. Znalaz\u0142by bez trudu w imiennych dedykacjach. A to mo\u017ce by\u0107 w ko\u0144cu zawodne. St\u0105d te\u017c wydaje mi si\u0119, \u017ce by\u0142by to zabieg z g\u00f3ry chybiony, \u017ce sprowadzi\u0142by ca\u0142o\u015b\u0107 bada\u0144 i analiz na p\u0142ytkie manowce mia\u0142kich komera\u017cy. Spu\u015b\u0107my zatem na to zas\u0142on\u0119 tajemniczej dyskrecji i milczenia.<br \/>\nSpr\u00f3bujmy okre\u015bli\u0107 poezj\u0119 Eligiusza Dymowskiego na podstawie przedstawionych pi\u0119ciu zbiork\u00f3w (cztery w wyborze).<br \/>\nBez obawy pope\u0142nienia pomy\u0142ki mo\u017cna z pewno\u015bci\u0105 stwierdzi\u0107, \u017ce wiersze autora \u201eCierpienie anio\u0142a\u201d s\u0105 wygrywane na jednaj powtarzaj\u0105cej si\u0119 tonacji. Jest to tonacja elegijna. Jest to elegia o samym sobie, bo mi\u0119dzy bohaterem lirycznym tych wierszy a poet\u0105 mo\u017cna bez w\u0105tpienia postawi\u0107 znak r\u00f3wnania. Te wiersze nie pretenduj\u0105 do miana nowoczesnych. Nie sil\u0105 si\u0119 na zaskakuj\u0105ce obrazy, odkrywcze metafory. Mo\u017cna je uzna\u0107 za \u201etradycyjne\u201d, nie wychodz\u0105ce poza m\u0142odopolskie schematy. W ich prostych s\u0142owach kryj\u0105 si\u0119 jednak skomplikowane i bolesne prawdy o trudnym, ale mo\u017cliwym do ud\u017awigni\u0119cia ci\u0119\u017carze powo\u0142ania.<\/p>\n<h4>III<\/h4>\n<p>Ostatni zbi\u00f3r poetycki Ojca Eligiusza, przygotowywany do druku, nosi tytu\u0142 \u201eW poczekalni \u015bwiata\u201d. Wymowne jest zn\u00f3w motto do tych wierszy. S\u0105 to s\u0142owa Petera H\u00fcchla i brzmi\u0105 nast\u0119puj\u0105co: \u201ePami\u0119taj o mnie szepcze proch\u201d. Znajduj\u0119 tutaj wyra\u017an\u0105 opozycj\u0119: zderzenie dw\u00f3ch postaw: z jednej strony troska i zabieganie o utrwalenie siebie, o zachowanie w pami\u0119ci potomnych, z drugiej &#8211; \u015bwiadomo\u015b\u0107 swojej ludzkiej, kruchej, przemijaj\u0105cej istoty. Mo\u017cna to r\u00f3wnie\u017c zinterpretowa\u0107 jeszcze inaczej: fascynacja pi\u0119knem \u015bwiata i urod\u0105 \u017cycia, przeciwstawiona sentencji biblijnego Koheleta, \u017ce wszystko to \u201emarno\u015b\u0107 nad marno\u015bciami i pogo\u0144 za wiatrem\u201d. My\u015bl\u0119, \u017ce mi\u0119dzy tymi dwoma biegunami mo\u017cna uplasowa\u0107 ca\u0142\u0105 tw\u00f3rczo\u015b\u0107 autora \u201eW poczekalni \u015bwiata\u201d, a szczeg\u00f3lnie tom, nosz\u0105cy ten tytu\u0142.<br \/>\nW omawianym zbiorze powracaj\u0105 tony i obrazy zawarte w poprzednich poetyckich ksi\u0105\u017ckach: motyw w\u0119dr\u00f3wki \u201eanio\u0142a z walizk\u0105\u201d przez \u017cycie, motyw samotno\u015bci, motyw cierpienia i nadziei. Ju\u017c pierwszy wiersz nie pozostawia pod tym wzgl\u0119dem \u017cadnej w\u0105tpliwo\u015bci:<\/p>\n<blockquote><p>Samotno\u015b\u0107 wros\u0142a w moje cia\u0142o<br \/>\n(Pie\u015b\u0144 w\u0119drowca)<\/p><\/blockquote>\n<p>Zamieszczone pod wierszami nazwy miejscowo\u015bci s\u0105 dobitnym dowodem permanentnie podejmowanych w\u0119dr\u00f3wek; \u201eanio\u0142 z walizk\u0105\u201d &#8211; to duch niespokojny, zmienia raz po raz miejsce swego pobytu, przesuwa si\u0119 z jednego o\u015brodka azylu do drugiego, w\u0119druje przez Hiszpani\u0119, W\u0142ochy, Grecj\u0119, przybywa do Ziemi \u015awi\u0119tej. W poszczeg\u00f3lnych miejscach chwilowego zatrzymania si\u0119 nie interesuj\u0105 go lokalne ciekawostki, nie kontempluje antycznych relikt\u00f3w minionego czasu; wsz\u0119dzie (a kolejne wiersze s\u0105 tego dowodem), prowadzi dialog z samym sob\u0105, toczy walk\u0119 ze swymi rozterkami, wzorem Jakuba nad rzek\u0105 Jabbok mocuje si\u0119 z anio\u0142em swego losu czy przeznaczenia. Przeprowadza te\u017c raz po raz szczery (a\u017c do b\u00f3lu) rachunek sumienia nad samym sob\u0105, nad swoim ustosunkowaniem si\u0119 i postaw\u0105 wewn\u0119trzn\u0105, analizuje w\u0142asne relacje do tego, co jest jego najbardziej osobist\u0105 i najwa\u017cniejsz\u0105 domen\u0105 rzeczywisto\u015bci doczesnej: do swego powo\u0142ania duchowego.<\/p>\n<blockquote><p>Jak\u017ce si\u0119 cz\u0119sto zawstydzam<br \/>\nnad \u017cyciem moim, co pie\u015bni\u0105<br \/>\npowinno by\u0107 czyst\u0105 jak kryszta\u0142<br \/>\nmodlitw\u0105 przybit\u0105 do Krzy\u017ca<br \/>\n(Powo\u0142anie)<\/p><\/blockquote>\n<p>Wiersze zawarte w ostatnim omawianym tomie cechuje znaczna dojrza\u0142o\u015b\u0107 artystyczna, wi\u0119ksza dba\u0142o\u015b\u0107 o precyzj\u0119 wyrazu, troska o artystyczn\u0105 form\u0119 przekazu my\u015bli i cho\u0107 trafiaj\u0105 si\u0119 czasem przypadki mia\u0142ko\u015bci s\u0142owa (a trafiaj\u0105 si\u0119 one r\u00f3wnie\u017c nawet najlepszym cyzelatorom i obrabiaczom s\u0142owa), musz\u0119 przyzna\u0107, \u017ce ze szczer\u0105 satysfakcj\u0105 percypowa\u0142em utwory zawarte w tym tomie, smakuj\u0105c trafno\u015b\u0107 dobranych metafor i sugestywno\u015b\u0107 licznych, syntetycznie uj\u0119tych obraz\u00f3w, zamkni\u0119tych w ramach elipsy wers\u00f3w. Takie wiersze jak \u201eW Dachau\u201d, \u201eList do Przyjaciela z Zachodu\u201d (doskona\u0142a peryfraza: \u201e\u017cycie zamkn\u0119\u0142o si\u0119 w codziennym ogl\u0105daniu portfeli\u201d), pozwalaj\u0105 wierzy\u0107 i mie\u0107 nadziej\u0119, \u017ce poeta prze\u0142amie zakl\u0119te ko\u0142o swojego autotematyzmu i wyjdzie \u015bmia\u0142o na szeroki go\u015bciniec zobiektywizowanej wypowiedzi o \u015bwiecie, bo z pewno\u015bci\u0105 ma wiele do powiedzenia.<br \/>\nWiersz \u201eSp\u00f3r z Afrodyt\u0105\u201d wyra\u017anie koresponduje z wierszem \u201eWenus odrzucona\u201d. Zmiana b\u00f3stwa rzymskiego na greckie jest tylko cichym kamufla\u017cem, ale ta zmiana (w przypadku analizowanych wierszy) znaczy bardzo wiele. Wykazuje zdecydowanie wi\u0119ksz\u0105 dojrza\u0142o\u015b\u0107 artystyczn\u0105 w przekazie i wi\u0119kszy emocjonalnie dystans do dawnego uczucia. W \u201eWenus odrzuconej\u201d dominuje w obrazie sentymentalna \u0142za wspomnienia, w \u201eSporze z Afrodyt\u0105\u201d jest twarda \u015bwiadomo\u015b\u0107 m\u0119skiej decyzji, nawet ostra ironia w ukazaniu ludzi oskar\u017caj\u0105cych Boga&#8230; Ta ironia mo\u017ce by\u0107 trafnym kamufla\u017cem, obron\u0105 przed postawieniem przys\u0142owiowej kropki nad i.<br \/>\nW innych wierszach ta twarda m\u0119ska \u015bwiadomo\u015b\u0107 ulega skruszeniu, zn\u00f3w do g\u0142osu dochodzi tonacja s\u0142abego, cierpi\u0105cego cz\u0142owieka, kt\u00f3ra jednak broni si\u0119 przed p\u0142aczliwym sentymentalizmem i nie dopuszcza do g\u0142osu \u017calu nad sob\u0105.<\/p>\n<blockquote><p>Rozko\u0142ysz \u0142any zb\u00f3\u017c dojrza\u0142e<br \/>\nby wystarczy\u0142y na czas g\u0142odu<br \/>\na burz\u0119 srog\u0105 przemie\u0144 w dobro\u0107<br \/>\ni uwierz w trzciny nad\u0142amane<br \/>\n(Zanim nast\u0105pi koniec)<\/p><\/blockquote>\n<p>Dwie pierwsze linijki mog\u0105 stanowi\u0107 aluzj\u0119 do biblijnego g\u0142odu w krainie faraona za czas\u00f3w J\u00f3zefa, mog\u0105 by\u0107 r\u00f3wnie\u017c ukrytym podtekstem odnosz\u0105cym si\u0119 do cz\u0142owieka g\u0142odnego duchem. Ostatnia linijka, nawi\u0105zuj\u0105ca bezpo\u015brednio do pierwszej Pie\u015bni S\u0142ugi Jahwe Deuteroizajasza, kryje w podtek\u015bcie smutn\u0105 kondycj\u0119 duchow\u0105 cz\u0142owieka, szarpanego b\u00f3lem doczesnego \u017cycia. Jednak\u017ce kamufla\u017c ten, osadzony trafnie w obrazach biblijnych, jest mo\u017cliwy do odkrycia tylko temu, kto zna wiersze z poprzednich tomik\u00f3w, i tylko ten w\u00f3wczas mo\u017ce odkry\u0107 w\u0142a\u015bciw\u0105 intencj\u0119 przekazu.<br \/>\nTytu\u0142owy wiersz \u201eW poczekalni \u015bwiata\u201d \u0142\u0105czy wyra\u017anie eklezjastowsk\u0105 maksym\u0119 o marno\u015bci wszystkiego z sentymentaln\u0105 zadum\u0105 nad roz\u0142\u0105k\u0105 z urod\u0105 i pi\u0119knem \u017cycia. Przypomina tre\u015bci\u0105 List Z. Herberta do R. Krynickiego:<\/p>\n<blockquote><p>Mo\u017ce zostanie po nas kilka wierszy<br \/>\ngar\u015b\u0107 nienazwanych uczu\u0107<br \/>\n&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;..<br \/>\ni u\u015bmiech chryzantem<\/p><\/blockquote>\n<p>Teksty Eligiusza Dymowskiego nawi\u0105zuj\u0105ce do paraboli pisanych proz\u0105 poetyck\u0105 (w tym te\u017c mo\u017cna widzie\u0107 inspiracj\u0119 Z. Herberta) nale\u017cy uzna\u0107 za ciekawe i na og\u00f3\u0142 trafne, cho\u0107 zdarzaj\u0105 si\u0119, moim zdaniem, sformu\u0142owania wymagaj\u0105ce zdecydowanej korekty lub wr\u0119cz ostrego o\u0142\u00f3wka. Tak si\u0119 rzecz ma z pi\u0119knym utworem \u201eMaria Magdalena\u201d, otwartym sugestywnym obrazem kobiety przed lustrem. Ale zdanie, zaczynaj\u0105ce si\u0119 od s\u0142\u00f3w: \u201eOwijaj\u0105c twarz w delikatne d\u0142onie\u201d, zaczyna w mojej percepcji zgrzyta\u0107 nieco przesadn\u0105 ckliwo\u015bci\u0105.<br \/>\nObraz \u201ePokutnika\u201d odbieram jako replik\u0119 W\u0119drowca \u00e1 rebours. Wydaje mi si\u0119, \u017ce poeta pr\u00f3buje dokona\u0107 samokrytycznej oceny takiej postawy, kt\u00f3rej nie deprecjonuje bynajmniej, ale ukazuje w wymiarze ambiwalentnym. W \u201ePo\u017cegnaniu, albo do\u015bwiadczeniu \u015awiat\u0142a\u201d znajdujemy znan\u0105 nam ju\u017c tonacj\u0119 retrospekcji, melodi\u0119 wspomnie\u0144 minionej przesz\u0142o\u015bci i przekonanie (r\u00f3wnie\u017c znane), \u017ce \u201epo tamtej stronie\u201d uzyska si\u0119 nale\u017cn\u0105 rekompensat\u0119 za stracone w doczesnym \u017cyciu warto\u015bci, a pointa wykazuje rezygnacj\u0119 i cich\u0105 zgod\u0119 na Los! \u201eRozmowa z muszl\u0105\u201d niesie sugestywny koloryt emocjonalnego ciep\u0142a. Ukryta w obrazie morskiej muszli pochwa\u0142a przyja\u017ani, kt\u00f3ra musi i powinna w tym przypadku zast\u0105pi\u0107 mi\u0142o\u015b\u0107, brzmi przekonywuj\u0105co, pokazuj\u0105c dwoje ludzi z\u0142\u0105czonych uczuciem, kt\u00f3rym nie dane jest sp\u0119dzi\u0107 \u017cycia we dwoje.<\/p>\n<p>* * *<\/p>\n<p>Podsumowuj\u0105c ca\u0142o\u015b\u0107 wypowiedzi trzeba podkre\u015bli\u0107, i\u017c tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Eligiusza Dymowskiego jest dla czytelnika interesuj\u0105cym spotkaniem ze \u015bwiatem poetyckiej wyobra\u017ani. I chocia\u017c, jak to w przypadku wielu dzi\u015b poet\u00f3w, znajdziemy w niej utwory bliskie terminologii ks. Twardowskiego (w przypadku Dymowskiego mog\u0105 i by\u0107 powienny zast\u0105pione przez bardzie sugestywne i artystycznie trafniejsze, bo sta\u0107 go na to), wypada wi\u0119c \u017cyczy\u0107 autorowi dalszego literackiego rozwoju, aby kre\u015bli\u0142 tym samym coraz wyra\u017aniej zdecydowan\u0105 i dojrzale artystyczn\u0105 poetyck\u0105 indywidualno\u015b\u0107.<\/p>\n<h4 style=\"text-align: right;\">Tadeusz Zwilnian Grabowski<\/h4>\n<p style=\"text-align: right;\">Pierwodruk: \u201eRadostowa\u201d.<br \/>\nIlustrowany Miesi\u0119cznik Spo\u0142eczno-Kulturalno-Literacki,\u00a0nr 4 (2000), s. 24-27<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>O poezji elegijnej Eligiusza Dymowskiego OFM &#8211; Tadeusz Zwilnian Grabowski<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":374,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/364"}],"collection":[{"href":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=364"}],"version-history":[{"count":10,"href":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/364\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":573,"href":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/364\/revisions\/573"}],"up":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/374"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/e-bialek.pl\/dymowski\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=364"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}